English

Zastraszani są protestujący, atakowani są dziennikarze, na celowniku są także prawa grup LGBTI

Zastraszani są protestujący, atakowani są dziennikarze, na celowniku są także prawa grup LGBTI
(Photo by Omar Marques/Getty Images).

Kontekst

Jak już informowaliśmy w CIVICUS Monitor, 22 października 2020,polski Trybunał Konstytucyjny orzekł, że aborcja z powodu nieprawidłowości płodu jest niezgodna z Konstytucją. Należy jednak zaznaczyć, że orzeczenie Trybunału nie zostało opublikowane w Dzienniku Ustaw ani nie weszło w życie. Pomimo, że orzeczenie prawnie nie obowiązuje, w praktyce szpitale zaprzestały przeprowadzania aborcji z powodu nieprawidłowości płodu, co związane jest to obawą lekarzy, że zostaną za to w przyszłości osądzeni. Mimo to w Polsce - kraju, w którym prawa aborcyjne uznano już za jedne z najbardziej restrykcyjnych w Europie, odbyły się demonstracje przeciwko niemal całkowitemu zakazowi aborcji. Udokumentowano przykłady brutalności policji wobec protestujących i zgłoszono przypadki przemocy wobec dziennikarzy. Od momentu dojścia do władzy w 2015 r. konserwatywna partia „Prawo i Sprawiedliwość” (PiS) stara się realizować agendę skierowaną przeciwko LGBTQ+, co zaowocowało już wcześniejszymi ograniczeniami swobód tej grupy.

Pokojowe Zgromadzenie

Na początku listopada 2020 roku prezydent Polski, Andrzej Duda zaproponował nowelizację ustawy aborcyjnej, która pozwoliłaby na przerywanie ciąży w przypadku śmiertelnych nieprawidłowości płodu, ale nie w przypadku zespołu Downa. Protestujący jednak nadal wychodzili na ulice polskich miast, gdyż wspomniana nowelizacja została uznana za niewystarczającą. Zdaniem Macieja Kalisza z polskiego biura Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, protestujący słusznie uważają, że proponowana nowelizacja nadal znacząco ogranicza dostęp do aborcji.

Podczas masowych demonstracji przeciwko niemal całkowitemu zakazowi aborcji pojawiło się wiele doniesień o brutalności policji i użyciu nadmiernej siły wobec protestujących. 18 listopada 2020 r., Kiedy spod parlamentu przeszedł protest do siedziby TVP, niezidentyfikowani policjanci potraktowali protestujących przemocą, gazem pieprzowym, gazem łzawiącym i pałkami.

28 listopada 2020 roku, podczas demonstracji przeciwko restrykcyjnemu prawu aborcyjnemu, posłanka na Sejm RP Barbara Nowacka została potraktowana przez policję gazem łzawiącym, pomimowcześniejszego okazania legitymacji poselskiej. W trakcie tej samej demonstracji protestującym uniemożliwiono dotarcie do swoich miejsc docelowych, zamknięto ich w kotle a policja spisała nazwiska 900 osób. Policja nałożyła również grzywny na setki demonstrantów za naruszenie obecnych ograniczeń dotyczących koronawirusa, mówiących o zakazie zgromadzeń dla grup powyżej 5 osób.

Podczas protestów miały też miejsce inne przypadki przemocy ze strony policji. Relacja wideo w mediach społecznościowych pokazuje, jak 19-letniemu protestującemu podczas zatrzymania, funkcjonariusz policji złamał rękę w trzech miejscach.

Na filmie słychać, jak policja mówi „weź ich do radiowozu za zakłócanie ciszy nocnej”, Ten incydent demonstruje ekstremalne poziomy przemocy policyjnej zastosowanej wobec protestujących.

Zastraszanie i zatrzymywanie demonstrantów

Protestujący, w tym także nieletni, byli zastraszani przez władze i policje za udział marszach,oraz za otwarte wspieranie protestów:

  • 26 października 2020 r. 17-latek został powalony na ziemię przez policję podczas protestu i zatrzymany na noc w areszcie.
  • 9 listopada 2020 r, Podczas protestu przed Ministerstwem Edukacji, aktywistka Gabriela Lazarek została aresztowana po interwencji będącej reakcją na nieuniemożliwienie przez policję swobodnego przejścia jednemu zprzechodniów. Aktywistka była przesłuchiwana przez policję przez trzy godziny, bez dostępu do prawnika. Została oskarżona o "bezprawne wykorzystanie siły i groźby wobecwładz” oraz "obrazę funkcjonariusza publicznego”.
  • 10 listopada 2020 roku za pokojowe protesty w Warszawie została aresztowana działaczka Katarzyna Augustynek z grupy "Babcie Polskie”. Wcześniej aktywistka nie zgodziła się na wylegitymowanie przez policję.Próbowała oprzeć się aresztowaniu i położyła się na ziemi. Została oskarżona o "naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza dyżurnego”.
  • 17 listopada 2020 r.Policja odwiedziła w domu biorącego wcześniej w protestach 14-latka. Nastolatek w czasie interwencji, dowiedział się, że wpis, który zamieścił na Facebooku, dotyczący demonstracji przeciwko zakazowi aborcji, był "publicznym podżeganiem do popełnienia przestępstwa”. Funkcjonariusze policji poinformowali go także, żeza udział nieletniego w demonstracji grozi do ośmiu lat więzienia, gdyż w przypadku postawienia zarzutów, zostałby uznany za jednego z organizatorów demonstracji.
  • Również w listopadzie 2020 r. 17-latka została wezwana na przesłuchanie przez władze za udział w akcie "demoralizacji”, ponieważ uczestniczyław nielegalnym zgromadzeniu”.
  • Niektórzy nauczyciele i wykładowcy akademiccy grozili uczniom działaniami dyscyplinarnymi za używanie symboli protestów, okazywanie poparcia dla Strajku Kobiet i udziału w protestach.

Amnesty International Polska potępiło ciągłe represje wobec protestujących:

"Kobiety w każdym wieku, od dziewcząt po babcie, przyłączyły się do pokojowych protestów w celu odzyskania swoich praw. Dlatego jesteśmy przerażeni widząc nadmierne użycie siły przez policję, nieproporcjonalne zarzuty stosowane wobec protestujących i przemówienia urzędników publicznych, które mogą zachęcać do dalszej przemocy wobec nich ”- Nils Muižnieks, Dyrektor Amnesty International na Europę.

Ponadto w ciągu jednego miesiąca w Warszawie zatrzymano prawie 70 osób, a liczba zatrzymań nadal rośnie.

Należy zauważyć, że kilka podmiotów instytucjonalnych w Polsce próbowało delegalizować demonstracje przeciwko prawie całkowitemu zakazowi aborcji. Podczas gdy policja określiła demonstracje jako „nielegalne zgromadzenia”, lider PiS Jarosław Kaczyński określił protestujących jako "antypolskich”. Sędzia Trybunału Konstytucyjnego Krystyna Pawłowicz porównała symbol Ogólnopolskiego Strajku Kobiet do emblematów hitlerowskich oddziałów SS.

Dalsze groźby dotyczące pokojowych zgromadzeń

9 listopada 2020 r. Do Sejmu wpłynął projekt ustawy zakazujący parad i zgromadzeń LGBTI. Wspomniana propozycja, nazwana ustawą „Stop LGBT”, zebrała ponad 200 000 podpisów i jest inicjatywą obywatelską, prowadzoną przez Fundację Życie i Rodzina, na której czele stoi działaczka antyaborcyjna. Przedstawicielka Fundacji powiedziała, że celem proponowanej ustawy jest ochrona polskich rodzin i "położenie kresu homo-propagandzie”. Ustawa ma na celu zakazanie zgromadzeń promujących między innymi "orientacje seksualne inne niż heteroseksualność”, ideę płci niebiologicznej, małżeństwa osób tej samej płci lub związków partnerskich, a także adopcję dzieci przez pary tej samej płci. Biorąc pod uwagę, że zebrano ponad 100 000 podpisów, polski parlament wyznaczył obecnie trzymiesięczny termin na przeprowadzenie pierwszego czytania projektu ustawy.

Możliwość zrzeszania się i pokojowych zgromadzeń w Polsce może być również zagrożone ze względu na niedawno ogłoszoną propozycję prawa, na czele której stoi Solidarna Polska. Zgodnie z projektem, ludzie nie mieliby już możliwości odmowy zapłacenia mandatu wystawionego przez policję za nielegalny protest.Nie będą mieli też możliwości domagania się, aby policja udowodniła przed sądem, dlaczego protestujący jest winny. Obywatele mogliby zakwestionować taką grzywnę - która byłaby skuteczna natychmiast - tjedynie pisząc wniosek do sądu i dołączając wszystkie dowody potwierdzające ich niewinność w ciągu siedmiu dni od otrzymania mandatu. Żaden inny dowód nie mógł być wykorzystany w postępowaniu.

Maciej Kalisz z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka uważa, że ograniczenie to ma na celu zniechęcenie ludzi do udziału w wszelkiego rodzaju demonstracjach, nawet uzasadnionych.

Odezwa do specjalnych sprawozdawców UE i ONZ

W odpowiedzi na rozwój wydarzeń w Polsce kilka organizacji międzynarodowych i polskich, w tym CIVICUS, 30 listopada 2020 rwystosowało list do komisarz UE Věry Jourovej, wiceprzewodniczącej ds. Wartości i przejrzystości; Didiera Reyndersa, komisarza ds. Sprawiedliwości i Heleny Dalli, komisarz ds. Równości.

"Piszemy, aby wyrazić nasze długotrwałe i poważne zaniepokojenie dotyczące pogorszenia praworządności i praw podstawowych w Polsce. W świetle ostatnich wydarzeń oraz ciągłych i uporczywych ataków na praworządność i prawa człowieka w Polsce uważamy, że niezwykle ważne jest, aby Komisja Europejska opublikowała aktualizację uzasadnionej propozycji zgodnie z art. 7 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE) poszerzenie zakresu toczącej się procedury o naruszenie wartości UE określonych w art. 2 TUE ”.

Ponadto CIVICUS, Międzynarodowa Federacja Planowanego Rodzicielstwa (IPPF) i koalicja polskich organizacji wyraziły zaniepokojenie trwającymi represjami wobec prawa do pokojowego gromadzenia się w liście skierowanym do kilku specjalnych sprawozdawców ONZ.

Przykłady

Przemoc i nękanie dziennikarzy

Podczas Marszu Dnia Niepodległości udokumentowano kilka przypadków przemocy wobec dziennikarzy:

  • 11 listopada 2020 roku 74-letni fotoreporter został ranny w twarz gumową kulą. Fotograf trzymał aparat i był wyraźnie oddalony od tłumu, gdy policjant wystrzelił pocisk.
  • Dziennikarka Renata Kim z Newsweek Polska dwukrotnie została uderzona pałką policyjną w nerkę, mimo że miała na sobie kamizelkę z wyraźnym napisem "PRASA”.
  • Przemysław Stefaniak został również uderzony pałką w głowę, a na filmie widać, jak policja rzuca granatem ogłuszającym w pobliżu grupy dziennikarzy.
  • Adam Tuchliński z Newsweek Polska został uderzony policyjną pałką w plecy i nogi.
  • Dominik Łowicki, reporter w dziale wideo Gazety Wyborczej, potępił przypadki brutalności policji, po tym jak został uderzony policyjnymi pałkami i potraktowany gazem pieprzowym, mimo faktu, że z podniesionymi rękoma krzyczał „Media”.

23 listopada 2020 r., Pomimo okazania legitymacji prasowej, fotoreporterka Agata Grzybowska została aresztowana i oskarżona o "naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji” podczas relacjonowania demonstracji w Warszawie. Na swojej stronie na Facebooku Grzybowska stwierdziła:

"Dzisiaj została przekroczona kolejna granica. Kiedy wykonywałam swoją pracę, fotografując protest przed Ministerstwem Oświaty, zostałam zaatakowana przez policjanta (tylko dlatego, że robiąc zdjęcie błysnęłam mu lampą w twarz), a potem mimo pokazania legitymacji prasowej, brutalnie wrzucono mnie do policyjnej furgonetki, gdzie próbowano mi wmówić, że to ja jestem agresorem. (...) ”.

Organizacja Reporterzy bez Granic wezwała władze do wycofania zarzutów wobec dziennikarki.

"Aresztowanie Agaty Grzybowskiej i postawiony jej zarzut pokazują, że Polska przekroczyła kolejny próg w tłumieniu wolności mediów. Zamiast uniemożliwiać dziennikarzom pracę w terenie, policja powinna ich chronić. Takie naruszenia wolności prasy są niegodne państwa członkowskiego UE. Oskarżenia wobec tego dziennikarza muszą zostać wycofane”- Pavol Szalai, szef biura RSF ds. Unii Europejskiej i Bałkanów.

Blisko 700 dziennikarzy wystosowało apel do władz o powstrzymanie się od celowego utrudniania pracy mediów podczas protestów.

"W ostatnich tygodniach obserwujemy kolejne próby ograniczenia wolności mediów przez Policję, która wykonuje polecenia władz. Po pierwsze, blokowanie dostępu do miejsc w których odbywają się zgromadzenia, które powinny być relacjonowane i transmitowane przez media. Następnie funkcjonariusze zaatakowali dziennikarzy i fotoreporterów w swojej pracy - używając przeciwko nim siły fizycznej i gazu łzawiącego”.

Krok w tył dla wolności mediów

Jak informowaliśmy wcześniej, partia rządząca w Polsce, Prawo i Sprawiedliwość (PiS), planuje zreformować polskie media poprzez poddanie polskich mediów zagranicznych kontroli. 8 grudnia 2020 roku PKN Orlen - państwowy koncern naftowy - poinformował o przejęciu firmy Polska Press od niemieckiego właściciela. Polska Press to jeden z największych wydawców prasowych w kraju, który posiada 17,4 mln czytelników (posiada 20 z 24 gazet regionalnych, 120 lokalnych tygodników i 500 portali internetowych w całym kraju). Chociaż PKN Orlen określił przejęcie jako rozszerzenie „interesów biznesowych” PKN, pojawiły się obawy o wolność mediów. O prezesie PKN Orlen Daniel Obajtek mówi się, że jest lojalnym zwolennikiem prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego. Lider Platformy Obywatelskiej, głównej partii opozycyjnej w Polsce, oświadczył:

"Za pośrednictwem państwowych spółek, za pieniądze polskich podatników, [PiS] próbuje przejąć kontrolę nad niezależnymi mediami”

Międzynarodowy Instytut Prasowy (IPI) porównał ten ruch do "przejęcia niezależnych mediów na wzór węgierski”.

"Sprzedaż wydawnictwa Polska Press to poważna i historyczna porażka dla wolności i pluralizmu prasy w Polsce oraz szkodliwy cios dla niezależnego dziennikarstwa, które mimo dużej presji pozostało w kraju silne. Oprócz wielu dzienników rząd ma obecnie niezrównany dostęp do średnio ponad 17 milionów czytelników miesięcznie. O ile prezes Orlenu może to scharakteryzować jako prostą inwestycję biznesową, wydaje się jasne, że jej prawdziwym celem jest pomoc PiS w nacjonalizacji prasy będącej w rękach inwestorów zagranicznych i doprowadzeniu do przejęcia niezależnych mediów ”- Scott Griffen, zastępca dyrektora IPI.

Niezależne media są istotną częścią każdej demokracji i oskarżenia pod adresem kierowanego przez PiS rządu za pośrednictwem publicznych stacji radiowych - Telewizji Polskiej (TVP) - nie są niczym nowym.

Prawa LGBTI są nadal atakowane

Proces sądowy trzech Polek, które w 2019 roku w Płocku rozwieszały plakaty Matki Boskiej z tęczową aureolą, rozpoczął się 13 stycznia 2021 roku. Trzy kobiety - Elżbieta Podleśna, Anna Prus i Joanna Gzyra-Iskandar Podleśna - rozwieszały plakaty w happeningu, który określiły jako akcję przeciwko "homofobicznej” postawie kościoła w Płocku. Wcześniej w jednym z kościołów została wystawiona instalacja wielkanocna, w której jako grzechy wymieniano "Gender” i "LGBTI”.

Trzy kobiety zostały oskarżone o „obrazę uczuć religijnych” i grozi im kara do dwóch lat więzienia. Kolejny termin rozprawy to 17 lutego 2021 r. Organizacje wielokrotnie apelowały o zniesienie zarzutów.

Niedawno Polska ogłosiła również utworzenie nowego "Departamentu Tożsamości Europejskiej”. Departament ma na celu między innymi ochronę „praw dzieci i przeciwdziałanie przemocy domowej” oraz wzmocnienie „ochrony praw człowieka i podstawowych wolności, w tym konstytucyjnej ochrony małżeństwa, rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa oraz tożsamości europejskiej”. Należy zaznaczyć, że Departamentem kieruje obecnie Michał Wójcik, wiceprzewodniczący Solidarnej Polski, partii znanej ze wspierania polityki anty-LGBTI i inicjującej wystąpienie Polski z Europejskiej Konwencji o Zapobieganiu i Zwalczaniu Przemocy wobec Kobiet i Przemocy Domowej (znanej jako Konwencja Stambulska). Jak dotąd publiczne propozycje legislacyjne Wójcika miały na celu "zakazanie” ideologii LGBTI ”i zapobieżenie„ uznawaniu małżeństw osób tej samej płci zawartych za granicą ”.

W memorandum Komisarz Rady Europy ds. Praw Człowieka Dunja Mijatović wezwała Polskę do cofnięcia obecnych negatywnych trendów skierowanych przeciwko osobom i aktywistom LGBTI w tym kraju.

"Urzędnicy publiczni i osoby opiniotwórcze powinni zaprzestać promowania atmosfery nienawiści i nietolerancji wobec osób LGBTI, a zamiast tego poprawić poszanowanie praw człowieka. Stygmatyzacja i mowa nienawiści niosą ze sobą realne ryzyko legitymizacji przemocy. LGBTI to ludzie, a nie ideologia… Nienawiść i odczłowieczenie mają wpływ nie tylko na ofiary, ale także na dobrobyt społeczeństwa. Wysyłają sygnały do aprobaty wykluczenia społecznego i zagrażają spójności społecznej .

Pomimo sukcesywnego wypełniania agendy rządowej przeciwko LGBTQ +, w Polsce miały miejsce małe sukcesy, które stanowią iskierkę nadziei w obliczu wrogich działań przeciwko tej grupie. W grudniu Kraków jako pierwsze miasto w kraju wsparł finansowo schronisko dla LGBTI znajdującego się w trudnej sytuacji finansowej. Ponadto kierowca, którego ciężarówka nadawała komunikaty skierowane przeciwko LGBTI, został ukarany grzywną - choć nie za hasła anty-LGBTI, ale za naruszenie ograniczeń nadawania w obszarach zabudowanych. Niemniej jednak decyzja prawna była chwalona jako sposób na ograniczenie zakresu działań grup przeciwnych LGBTI.